Śmieciozbieracze

Śmieciozbieracze

Święta, wiosna, wakacyjne grille czy weekendy sprawiają, iż pod naszymi blokowymi balkonami pojawiają się resztki jedzenia

 

Pojawiają się znikąd i czasem znajdziesz cały kotlet schabowy – nic tylko opłukać i odgrzać, zobaczysz też frytki, gotowane ziemniaki z koperkiem, filet rybny w panierce czy gotowane jaja w koszulkach.
Ostatnie wiatry przyniosły pod nasze okna – chlebek – pewnie szykowany dla pobliskich kaczek i łabędzi. 
 
Mieszkamy nad zbiornikiem retencyjnym i nadal nikt z dokarmiających nie doczytał, że PTAKÓW NIE KARMIMY CHLEBEM. BUŁECZKI TO TEŻ CHLEB!
A wokół naszej małej wody, ptactwo, lisy i ludzcy mieszkańcy zawsze coś zgubią, zaniosą i zapomną zabrać ze sobą – czy to będzie tacka po grillu, kilogram kiełbasy, pieczone warzywa, grillowany chlebek, ryba bez głowy, obrana z łusek czy też same łuski – no jest tego mnóstwo. 
Co ciekawe, niewidoczne gołym okiem. Zwykły człowiek nie zauważy. Ale posokowce już tak.
 
Wracając do chlebka pod oknem mojej sąsiadki. Umiejscowił on się sam, pewnie za pomocą wiatru, tak, że dostęp do niego mają tylko posokowce. 
Człowiek tam nie wejdzie. 
Chudsze posokowce z łatwością tam wchodzą, grubsze też – tylko nieco jodła mocniej drapie po boczkach.
 
 Ale skąd ja wiem o tym chlebku? 
Ano, psy mi pokazały: 
ONI: Słuchaj tam jest chlebek. My chcemy. Bardzo. Teraz.
JA: Ale w domu macie super zupę mięsną z chrupiącymi, gotowanymi na parze warzywami.
ONI: Chlebek chcemy, mięso – to nie jest dla nas argument.
JA: wychodzimy, zabiorę Was w fajne miejsce
ONI: ok, zostawiamy
 
Jednak chlebka nadal nie zjadły i jak nam się to udało zrealizować?
Nela nigdy nie miała problemów z polowaniem na chlebki czy inne pozostałości po cywilizowanym człowieku. Ale faktycznie od szczeniaka uczyłam ją: ZOSTAW. 
Nigdy nie musiałam się zastanawiać nad tym, czy ona coś zje, bowiem ona się tylko w tym TARZAŁA (nie wiem co lepsze!)
No i nadeszła era Florki – ona WSZYSTKO JADŁA- wygłodzona, wychudzona, nie wiadomo jak długo przed wypadkiem szukała swojego domu, schronisko wzmocniło zdobywanie pożywienia i chowanie na gorsze czasy. 
Flora wie, jak wyglądają gorsze czasy, więc magazynuje. I tu pojawiło się wyzwanie. 
Uczyłam Florę polecanie ZOSTAW i doskonale nam szło w trakcie ćwiczeń. 
W trybie pracy: ZOSTAWIAM ZAWSZE, w trybie spacer: JEM WSZYSTKO.
Nadal ciągła praca nad zostawianiem trwała, a ja wymyślałam coraz to nowsze ćwiczenia.
Aż pewnego dnia nastąpił przełom.
Florka przyniosła z pola SZCZURA. Szczur był dorodny, ledwo co mieścił się w paszczy lwa, był też ciężki i UPOLOWANY. 
Ale nie udało się go zjeść BEZ POMOCY PAŃCI. 
Co ja się wtedy nagłowiłam, jakie ja mam hasło na PUŚĆ? Zostaw? Puść? Fe? EEE? Bo jak źle powiem, to będę się głowić nad tym, co mam zrobić z JEJ ZDOBYCZĄ.
I bardzo spokojnym głosem jak w trening powiedziałam: PUŚĆ. 
Głosem jak w treningu. Identyczny tembr głosu. 
PUŚCIŁA. 
Nie było innych psów, czyli konkurencji brak, byłam w stanie dotrzeć do mózgu, więc mówię: CHODŹ – całkowicie w to nie wierząc i odwracając się w kierunku zdecydowanie przeciwnym do zwłok szczura. 
Na to Flora odpowiada: ok, czyli zostawiam to i idę
Dopiero gdy zobaczyłam, uwierzyłam i odeszłam na kilkadziesiąt metrów – Flo dostała jakiegoś przeciętnego kieszeniowego chrupka. Nie było: BRAWO, SUPER FLORKA – tylko chrupek – zupełnie inaczej niż dotychczas. Mój mózg nie działał – UDAŁO SIĘ!
Co takiego się zdarzyło, co ułatwiło i pomogło Florze odejść od trofeum?
– spokój
– zero paniki
– ani przez chwilę nie przeszło mi przez myśl, żeby WYJĄĆ jej to z gardła
– zainteresowanie – CO ONA NIESIE? JAK TY TO ZROBIŁAŚ? GDZIE?
– identyczny głos jak w treningu
– brak konkurencji
– praca na komunikacji
– niskie emocje przewodnika przy nagradzaniu
– nagradzanie poza bodźcem
 
Zobaczmy mechanizm, który od jakiegoś czasu mocno jest propagowany w nagradzaniu, czyli sowite nagradzanie: BRAAAWO, SUUUPER, SUPER PIES (akurat super pies źle mi się kojarzy :)) etc.
Ten system nagradzana wziął się od tego, że prawie w ogóle ludzie nie potrafili nagrodzić MIŁO PSA, a niektóre psy tego potrzebują.
Były KOMENDY typowo wojskowe wypowiadane stylem Helgi i czasami…  nic na końcu, bo przecież pies ma być oddany i posłuszny. 
Jakiekolwiek podwyższenie głosu u przewodnika graniczyło z cudem, wychodziło dopiero, gdy pies lepiej reagował na przywołanie innych kursantów. A pochwała typu: dobrze, brzmiała jak dudniący nisko bęben: DOBRZE. 
Taka kara na koniec dobrze wykonanego ćwiczenia. 
Wiele osób nadal ma z tym problem, zwłaszcza z nagradzeniem publicznym – bo jak ja będę wyglądał, co ludzie pomyślą, Moralność Pani Dulskiej w praktyce w XXI wieku!
Nikt nie tłumaczył, pewnie nie wiedział, nie zauważył, że DOBRZE – to również zwolnienie z polecenia + EMOCJE.
Mówię SIAD – dobry pies – pies zrywa. Why? Oh why?
Ponieważ wdrukowaliśmy taki mechanizm – dobrze = koniec wykonywania komendy. Nie pokazaliśmy kiedy był koniec ćwieczenia.
Wysokie emocje również podkręcają psa i jeśli mamy POBUDZONEGO psa + EMOCJONALNA  nagroda = BOMBA z mózgu!
 
Dodatkowo dochodzi jeszcze sposób uczenia przez nas hasła ZOSTAW
Zazwyczaj bawimy się smaczkami, zabawkami i prosimy, aby pies zostawił. I super nam wychodzi w domu czy na odległości 1 metra. 
Nawet ćwiczenia na zewnątrz nadal są sytuacjami zaplanowanymi.
A tu, gdy kundel niesie szczura, macie ochotę rzucić słowem WZMACNIAJĄCYM zaczynającym się na K i dodać podniesionym głosem ZOOOOOSSSTTAAAWWWW (lub fffff syczące na końcu)
Co jeszcze nam tu zagrało? 
G: Zostaw szczura. 
Flo: Zostawiłam, co teraz?
G: Wychodzimy stąd.
 
Wskazanie psu co ma zrobić po zrezygnowaniu z czegoś to klucz do sukcesu. Flora nie wie co ma zrobić z tym fantem: nieść, oddać czy zjeść? 
Zatem człowiek daje jej informację: zostawiłaś i teraz odchodzimy.
 
Spokojna nagroda, nie podnosząca na emocjach i człowieka i psa – pokazuje już pobudzonemu psu, że super, wyszliśmy z tej sytuacji, teraz robimy wszystko na spokojnie
Gdy jest pobudzenie —> pies nie myśli —> schodzi pobudzenie —> pies jest w stanie załączyć funkcje poznawcze.
Potem do naszego domu przybyły szczeniaki: Fryza i Breeze
Dzieciaki od samego początku były uczone, że mogą nosić wszystko co chcą i mogą zawsze czuć się bezpiecznie. 
Nigdy nie chciałam im nic odebrać  chyba, że na jakąś super wymianę.
Ten system spowodował, że może i Bry dużo nosi, jest to upierdliwe, ale na spacerze gdy znajduje udko indyka, biegnie do mnie i pokazuje co znalazł. 
 
Gonienie za psem to świetna zabawa, wyciąganie z pyska to przemoc – więc następnym razem pies będzie szybszy i agresywniejszy. 
No i co zrobisz jak masz taką taktykę przy wyciąganiu ludzkiej qpy? Wyciągniesz? 
A wystarczy nauczyć psa: WYPLUJ!
 
Co wzmacnia zachowania śmieciozbieraczy?
1. brak konsekwencji właściciela – człowiek pozwala psu na grzebanie w śmiechach. 
Doskonale wie, że pies ucieka do śmietników, ale ZA KAŻDYM RAZEM  gdy wypuszcza psa z samochodu, pies jest bez smyczy, bez kontroli i już je ze śmietnika – ZACHOWANIE SIĘ WZMACNIA (dodatkowo człowiek goni pieska, super impreza!)
2. wyciąganie psu rzeczy z pyska na siłę – podwieszanie psa, podnoszenie, wytrząsanie jak ze skarbonki – pies uczy się jednego: SZYBCIEJ trzeba jeść, bo człowiek chce ukraść – ZACHOWANIE WZMACNIA SIĘ
3. gonienie psa – pies kradnie piłeczkę, jedzenie, plecak —> człowiek goni = super zabawa! To zabiorę ten plecak do morza – tam człowiek nie wejdzie. Psy nie są głupie! ZACHOWANIE WZMACNIA SIĘ.
4. odciąganie od jedzenia – hmmm, to musiało być super, skoro mnie od tego odciągasz, następnym razem będę szybciej – ZACHOWANIE WZMACNIA SIĘ
Czego warto nauczyć naszego psa?
– hasła: zostaw, wypluj
– używaj hasła w różnych konfiguracjach: przed psem, za psem, głośnym tonem, po cichu – twórz różne konteksty, w otoczeniu innych psów
– rezygnacji
– przywołania
– autokontroli – chcemy, aby pies kontrolował sam siebie w bodźcu jakim jest np schabowy sąsiadki
– pracuj na wymianę – pamiętaj, że jeśli pies porwał chrupka, wymień się na parówkę, parówkę – na szynkę, szynkę – na karczek pieczony etc. Nagroda musi być lepsza i stworzyć w psiej głowie takie skojarzenie: zawsze dostawałem coś MEGA, teraz też tak będzie!
– nie goń, a odbiegaj – niech pies Ciebie goni i przynosi zdobycz
– jak coś pies Ci przynosi – CHWAL – będzie nosił dużo, ale pamiętaj o indyku pewnego dnia na plaży
– traktuj psa jak partnera do rozmowy – ZNALAZŁAM CHLEB, co mam z nim zrobić? (tu już jest nauczona autokontrola i pytanie psa)? ZOSTAW go i IDZIEMY stąd, będą inne fajne rzeczy.
– pracuj komunikacją – wyprowadź psa z sytuacji
– pobudzonego psa nie podkręcaj – czyli nagradzaj spokojnie: fajnie, że przyniosłaś mi zdechłą rybę, zostaw ją i chodźmy stąd, pokażę Ci inne fajne rzeczy na świecie.
Dlaczego warto nauczyć psa zostawiania pożywienia?
– znałam psa, który zjadł muchomora
– znałam kilka psów, które zjadły trutkę na szczury – nie znam, ani jednego który przeżył
– znam psa, który zjadł zraza wraz z wykałaczką, która przebiła mu przełyk
– znałam psy, które zjadły kiełbasę nadzianą trutką i gwoźdźmi
– znam psa, który skończył na szukaniu w żołądku głowy ryby wraz z haczykiem
– znam psa, który zatruł się odchodami ludzkimi
 
W przypadku początku pracy zawsze unikaj miejsc typu balkony naszych sąsiadów. 
Sławnym zdobywcom pożywienia zawsze proponuję na początku zakładać kaganiec, ale taki, aby przez dziurki nie dało się jeść, ale dało się swobodnie oddychać – wtedy pracujesz z psem na uniemożliwieniu, ale też pracujesz nad rezygnacją z bodźca. Gdy widzisz, że pies na 99% rezygnuje w kagańcu, przechodzisz do etapów pracy bez kagańca.
 
ZAPAMIĘTAJ!
Czas wzmacniania zachowania typu wyszukiwanie pożywienia pomnóż przez 2, tyle czasu będzie Ci potrzebne do ODUCZENIA zachowania. I każda udana próba wzmacnia nam zachowanie.
Dlatego warto uczyć psa od scylka jak rezygnować z ciekawych rzeczy i podążania za człowiekiem. On zawsze ma fajne pomysły.

Dodaj komentarz

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.