Mity i kity #1 – lęk separacyjny – metoda Konga i Klatki

Mity i kity #1 – lęk separacyjny – metoda Konga i Klatki

Serię MITY I KITY zaczynam od największego kitu jaki jest wciskany wszystkim właścicielom psów z lękiem separacyjnym.

KONG i KLATKA lekarstwem na wszystko. 
Klatka uleczy Ci psa, a Kong sprawi, że pies będzie szczęśliwy.

Gdy żyjesz z psem ze zdiagnozowanym lękiem separacyjnym, na pewno czujesz się przytłoczony ilością informacji od doradców fejsbukowych, domorosłych specjalistów oraz cioć, które od pokoleń miały psy – zatem wiedzą jak sobie z tym poradzić.

Możesz czuć się jak więzień w swoim własnym domu, nie możesz wyjść do pracy, po zakupy, z dzieckiem do przedszkola – sąsiad dzwoni, sąsiadka pisze smsy, po powrocie zastajesz anonimy lub wiszące kartki z pozdrowieniami sąsiedzkimi. Jesteś wyczerpany emocjonalnie i fizycznie. 

Walczysz o swojego psa, ale wszystkie Twoje zabiegi kończą się na kolejnym liście od mieszkańców.

Idziesz do weterynarza – pytasz o poradę.
Pytasz na forach, na grupach i odpowiedź jest JEDNA: 
  • Kup KONGA.
    (WOW! Takie proste! Kup Konga, ale tego czarnego, pies go nie zje!)
Dostajesz mnóstwo rad jak konga wypchać, aby pies długo się dobierał do jedzenia. 
Odkrywasz, że takich grup i stron na temat: JAK WYPCHAĆ  KONGA są setki!

Szykujesz pasztet, chrupki, smaczki, mrozisz i podajesz psu przed wyjściem z nadzieją: 
  • teraz koniec z lękiem! 
Włączasz aplikację i podglądasz jak Twój pies smakuje Twojej mrożonej kuchni, a tu totalny ignorant – nie chce mojego KONGA! 
Ma go głęboko gdzieś i nadal wyje.

Wracasz do internetu i szukasz dalej – masz! znalazłeś!
KLATKA – kup klatkę – najpierw musisz psa do klatki przyzwyczaić, rób zabawy klatkowe, tak: idź na seminarium, kup dvd – jak klatkować psa.
Jak pies będzie szczęśliwie do niej wchodził, zacznij zamykać drzwiczki.
Nie masz czasu – zamykasz od razu – po powrocie z pracy, klatka okazuje się, że nie przetrwała zębów i walki Twojego psa – pies nadal trzęsie się ze strachu, a sąsiad zostawił karteczkę, że coś spadło mu na sufit.
Klatka załatwia problem człowieka, nie psa – u psa obserwujemy wybite/wyrwane kły, powyrywane pazury, czy problemy z poruszaniem się poprzez przykurcze mięśni i przerażenie przed zostawaniem w klatce.

Dostałeś też rady kupienia drugiego psa – no nie udało się, wyją razem:)

Wybiegałeś psa i rzucałeś 45 minut piłeczką – brawo! Dlaczego nie działa?
Pies ma podniesione wszystkie hormony, w szczególności dopaminę i zostaje, w bezruchu w pomieszczeniu – a jeszcze Broń Boże w klatce!

Lęk separacyjny to nie zabawa w zamykanie przerażonego psa w małej przestrzeni.  
“A niech czeka 8 godzin, co z tego, że się ślini i trzęsie. Ale domu nie niszczy” – mówi właściciel!

Lęk separacyjny to fobia – to zaburzenie nerwicowe, którego objawem jest uporczywy lęk przed określonymi sytuacjami, utrudniające funkcjonowanie w społeczeństwie. 
Czy takie fobie ma człowiek, czy pies czy kot – utrudniają one życie, jednak są możliwe do zminimalizowania podczas skutecznej terapii.

W przypadku psów, lepiej jest psa nauczyć dobrze się czuć gdy jest sam – i to jest naszym zadaniem – a nie wpychać mu jedzenie do ust – gdy ze stresu nie jest w stanie go tknąć.

A mój pies zjada Konga?
Owszem, ludzie też różnie reagują na stres – jeden nie je, inny zaczyna zajadać sytuacje stresowe.

Często pies po wyjedzeniu zawartości zabawki interaktywnej, nie idzie spać, tak jak powiedzieli specjaliści z internetu, a właśnie wtedy zaczyna się jatka.
Pies jadł, skończył i zauważył, że człowieka nie ma. Lęk + frustracja = będzie kolejna kartka od sąsiada.
Kong to osobna historia na mity i kity – zatem czekajcie na takowy wpis.

Lęk separacyjny to panika i niepokój, panika powiązana jest z odczuwaniem bólu i dla psa, który jest gatunkiem społecznym, jest czymś nienaturalnym i bardzo stresującym. Są psy, które “uczą się” bycia samemu, ale nie rodzą się z taką umiejętnością – może i na jakiś ułamek populacji psów zabawki z jedzeniem wystarczą, pomagają zabawki z jedzeniem, klatki, obroże czy dyfuzory DAP, koszulki, owijki czy kurtki przeciwlękowe – jednak najważniejsza jest praca nad tym, aby pies poczuł się bezpiecznie i dobrze we własnym towarzystwie.

Do pracy nad odwrażliwianiem stosujemy indywidualnie dopasowany protokół, który ma za zadanie odwrażliwiać na kroki, dźwięki kluczy, butów, rytuałów ubierania się, krótkie absencje właściciela. 
Niekoniecznie musi być to od razu wyjście na zewnątrz, to krótkie sesje w innych pokojach – trochę odpępowianie psa (i człowieka)

No właśnie – człowieka – bowiem częściej lęk separacyjny ma nasz człowiek – a pies po prostu przejmuje jego emocje i obawy, i w rezultacie mamy dwa problemy.

Zobacz jaki masz wpływ na psa przed wyjściem, nagraj to i obejrzyj.
Szybko i nerwowo się poruszasz, wracasz, bo zapomniałeś kluczyków, podnosisz na psa głos, bo nerwowo tupta, albo ignorujesz (bo przecież tak pisał internet, że TAK TRZEBA), trzaskasz drzwiami i nasłuchujesz.

Buduj małymi mikrokrokami rytuał spokoju, zarządzaj każdą częścią dnia, tak aby zbudować PLAN, pozwoli Ci to na długotrwałą zmianę w zachowaniu.

Twój plan będzie polegał na tym, abyś konsekwentnie wykonywał wszystkie zalecenia cierpliwie i całkowicie ignorował sąsiadów. 

Pamiętaj również, że każdy pies jest inny i każda sytuacja jest inna – nie ma jednego przepisu na sukces. 
Praca nad lękiem separacyjnym jest długa i mozolna, acz satysfakcjonująca dla obu stron. 
Pomocy szukaj u specjalistów, a nie na blogu, forach czy u wujka Google.

Głowa do góry!

Dodaj komentarz

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.