Autokontrola –> samoregulacja u psów –> uważność u psów

Autokontrola –> samoregulacja u psów –> uważność u psów

Sam wpis i porządkowanie autokontroli zaczęłam w 2016 – kilka lat poźniej oddaję Wam pierwsze przemyślenia dotyczące uważności u psów.

Dawno dawno temu, za lasami, za górami chodziłam na zajęcia obi z Nelą. 
Jeszcze wtedy zdrową, pełną wigoru, chęci do pracy i przede wszystkim widzącą. 
 
Zajęcia opierały się głównie na samokontroli – kontrolowaniu impulsu – wyciszaniu za pomocą samokontroli – ćwiczeń aktywnych i pasywnych. I ta biedna Nela całkowicie nie wytrzymywała emocjonalnie tych spotkań, zwiększyło nam się jojczenie, piszczenie i brak chęci do czegokolwiek. 
Coś mi nie grało.
Proponowane rozwiązania typu: wprowadzaj ją z ćwiczeń statycznych kiedy jojczy, do aktywnych – jeszcze bardziej powodowały eskalację problemu.
 
Z zajęć zrezygnowałyśmy – już wtedy wiedziałam, że coś tu nie gra z:
1. samokontrolą do wyciszania psa
2. dlaczego wyciszać, jak można nauczyć psa pracować w pobudzeniu
3. kontrolowanie emocji jeszcze nikomu nie wyszło na zdrowie
 
Ludzie również kontrolują (lub nie) swoje emocje podczas kłótni, na widok (zapach) pieczonego kurczaka,  doświadczając swojego pierwszego wejścia na szczyt jakiejkolwiek góry czy podczas jazdy samochodem. 
I jeśli zajedzie ktoś zajedzie Ci drogę, możesz zareagować w dwojaki sposób: przysłowiową panienką, baranem, postanowieniem ścigania zajeżdżacza i jeszcze wyhamowaniem do prawie 0 km/h lub ‘ooo, pan się chyba śpieszy… i odpuszczeniem’.
Zaczęłam wgłębiać się w emocje – te psie i te ludzkie. 
Nic nie ma wartościowego na rynku psim, co by wyjaśniło fenomen jojczenia, które przez wielu traktowane jest jako “wyłamanie się spod posłuszeństwa”.
 
Zaczęłam szukać u dzieci, przecież w końcu Stanley Coren kiedyś porównał rozwój emocjonalny psów do 2 letnich dzieci.
Jednym z autorów jest Stuart Shanker, który głównie mówi o tym, że pod kołderką zachowania mamy emocje. Chyba najbardziej rozsławił metodę samoregulacji i stara się rozwiewać mity i kity związane z podeściem behawiorstycznym w wychowaniu dzieci.
 
Mit 1: Metoda samoregulacji (Self-reg) zapewnia bardziej efektywny sposób zarządzania zachowaniem niż tradycyjne podejścia behawiorystyczne.
Metoda samoregulacji nie skupia się na zarządzaniu zachowaniem, ale na rozumieniu jego przyczyn oraz na redukcji czynników wywołujących trudne zachowania.
Wolę dogrzebać się do bodźca, który wywołuje dane zachowanie niż pracować w psich emocjach, gdy pies już jest w dystresie i całkowicie nie słyszy co do niego mówię i całkowicie nie rozumie co się z nim dzieje.
Porównajmy to z ludzkim światem mocnych emocji.
Po stracie ukochanego zwierzęcia czy ukochanej osoby, nie jesteśmy w stanie myśleć racjonalnie – zatem albo wchodzimy w doskonale wyuczone zachowania i wykonujemy je automatycznie, ale nadal funkcjonujemy, albo zalegamy na sofie i nie umiemy sobie pomóc. 
Próbujemy też kontrolować nasze emocje smutku i żałoby – jednak prędzej czy później wybuchamy w samotności lub zamykamy się w sobie i żadnych emocji do siebie nie dopuszczamy.
“Większość ludzi chciałaby skrócić i zmniejszyć intensywność przeżywanego smutku lub lęku, a intensyfikować doświadczanie szczęścia, ciekawości czy miłości.”
Podobnie jest z emocjami związanymi z radością i wygraną 1 mln dolarów w loterii! 
W zależności od tego jak zostaliśmy wychowani – tłumić i nie pokazywać zadowolenia? Czy chwalić się światu swoim szczęściem? Tu warto wsłuchać się w reakcje osób wygrywających w radiowych konkursach i porównać je do amerykańskich słuchaczy.
Staramy się kontrolować od dziecka, tłumić emocje tzw. dobre i tzw. złe. W pewnym momencie słyszymy w głowie: chłopaki nie płaczą, nie maż się, przestań ryczeć, popraw koronę i do boju.
W efekcie spotykamy w terapii mnóstwo osób, które przyjęły doskonałe strategie radzenia sobie, które wyglądają na niezniszczalne i szybciej zaatakują niż przemyślą co zrobić z daną emocją.
U psów pojawia nam się podobna sytuacja – pies w pewnym momencie nie radząc sobie z emocjami, najpierw zacznie nam jojczeć, może też wejść w jakąkolwiek inną, idealną z jego punktu widzenia  strategię radzenia sobie, która niekoniecznie zadowala właściciela.
Bardzo nie lubię słowa kontrola, ani kontrolowania psa, ani kontrolowania zachowania, ani kontrolowania emocji.
Nazwałam to autokontrolą bardziej z racji używanego nazewnictwa w psim świecie niż sympatii do samego słowa. 
Wolałabym znaleźć słowo uważność u psów czy psi self-reg i może kiedyś gdy autokontrola będzie bardziej rozumiana – wrócę do lepszego nazewnictwa.
 
Za strony praktycznej, autokontroli lub jej braku doświadczył każdy kto posiada psa myśliwskiego. To ta półsekundowa reakcja psa na widok biegnącej pachnącej sarny. 
To reakcja miejskiego psa na widok kota czy wiewiórki. 
Reakcja na biegacza czy wyrzuconą piłeczkę. 
Ten system to zdolność zatrzymania się i uważności na swoje emocje w obecności bodźca.
 
Mit 2: Samoregulacja dotyczy wyłącznie radzenia sobie z silnymi negatywnymi emocjami (takimi jak gniew, strach).
Samoregulacja polega zarówno na stymulowaniu pozytywnych emocji (np. zainteresowanie, miłość, szczęście), jak i na niwelowaniu emocji negatywnych. – Stuart Shanker
Autokontrola u psów to wrodzona umiejętność reagowania na bodźce, które mogą psa spotkać podczas polowania, pasienia czy stróżowania. Pies wie, co zrobić ze swoim ciałem, aby jak najlepiej wykonać swoją pracę. To wyczekanie, koncentracja i stabilność w pracy. A jeśli nie jest w stanie czuć swoich emocji na widok stada owiec lub jest nadpobudliwy w pracy myśliwskiej? 

 

Jest eliminowany z hodowli i z pracy. 
Czy można nad tym pracować? Owszem tak, jednak to orka.
 
I owszem jest to genetyczna umiejętność radzenia sobie z emocjami, są psy, które zobaczą przepiórkę i będą biegać bez celu, zobaczą piłeczkę i będą wymuszać szczekaniem oddanie ICH piłki, a są takie, które na taką przepiórkę wyczekają czy też będą się skradać do osiedlowego kota. 
Osobiście preferuję psy, które świadomie wiedzą jakie wykonują ruchy, zachowania i mają strategię działania. I uczę psy jeszcze lepszego radzenia sobie z emocjami i kreatywnego podejścia do treningu.
 
Mit 3: „Samoregulacja” to tylko kolejna nazwa „samokontroli”.
Samoregulacja dotyczy radzenia sobie ze stresem, a nie hamowania impulsów wynikających z nadmiernego stresu. – Stuart Shanker
Autokontrola przede wszystkim polega na nauczeniu psa pracy w bodźcu, jednocześnie pokazując psu: jeśli się pomylisz – NIC SIĘ NIE STAŁO. Nie ma żadnego ups, ojoj, czy źle.

Nauczyliśmy się, że należy skarcić zachowania nieadekwatne do sytuacji i pozwalać naszemu mózgowi iść na skróty – dziś nie pozwalamy dzieciom być kreatywnymi (kto powiedział, że niebo jest niebieskie?). Wolimy zahamować zachowanie, żeby “ludzie o nas dobrze myśleli”, czasami preferujemy ofukanie psa, mimo, że dana sytuacja nie był jego winą – tylko po to, aby jakoś wyglądać przy sąsiadach. Tu polecam powrót do lektury: Moralność pani Dulskiej:)

Samoregulacja to proces rozpoznawania i minimalizowania czynników stresogennych, a zasady odgrywają tutaj ważną rolę. Nadmiernie przyzwalające rodzicielstwo w rzeczywistości okazało się być dla dzieci równie silnym stresem, jak rodzicielstwo autorytarne – Stuart Shanker
To ile psy mają dziś problemów behawioralnych wynika głównie z wprowadzania WIEDZY WUJKA GOOGLE w praktykę, a nie intuicyjnym podejściu do wychowania psa. 
Dodatkowo żyjemy w społeczeństwie, które całkowicie nie akceptuje swoich potrzeb – ja chcę psa, Ty dziecko, a Pani święty spokój i te trzy osoby nie potrafią dogadać się, jeśli chodzi o wyznaczenie swoich granic.
Zatem jakich strategii używamy do pomagania naszemu psu w przypadku nieradzenia sobie z emocjami?
  • przede wszystkim zapewniamy mu całkowite bezpieczeństwo w domu
  • szukamy czynnika stresogennego, inne źrodła stresu redukujemy (np hałas z ulicy etc)
  • pomagamy w odzyskaniu spokoju, wspieramy
  • gdy są spokojne – wzmacniamy zachowanie, które z tego wynika
  • wykorzystujemy momenty, gdy pies jest lekko poddenerwowany, aby nauczyć go jak się uspokajać i jak stosować ćwiczenia, których uczyliście się w spokoju i bez stresogennych bodźców

 

Problemem samokontroli jest to, że tłumienie myśli np będąc na diecie – NIE ZJEM TEJ BEZY, nie będę palić, nie będę jeść oznacza, że tych myśli pojawi się więcej
Co nam oznacza, że nowy nawyk musimy wprowadzić innymi ścieżkami neuronalnymi i pamiętać, że ZAWSZE stare ścieżki będą istnieć, ale możemy się nauczyć zatrzymać i przypatrzeć: 
– dlaczego ja tak właściwie chcę zjeść pączka? Co mi to daje? Dlaczego chcę naprawdę zapalić? Jaki mam system radzenia sobie ze stresem?
Co jest najważniejsze w autokontroli?
  • Wraz ze wzrostem aktywności układu limbicznego, następuje obniżenie działania kory mózgowej – czyli wchodzisz w emocje —> nie masz mózgu!
  • Silne emocje wyłączają nam myślenie, wtedy podejmujemy niekorzystne dla nas decyzje z punktu widzenia racjonalności, ale z punktu widzenia przetrwania prawdopodobnie to była idealna decyzja. 
  • Myślenie hamuje pobudzenie emocjonalne – najprostsza gra, kolorowanie, liczenie baranów sprawia, że skupiamy się na funkcjach poznawczych, a nie emocjach
  • Niekontrolowany pies przez właściciela – ani przez słowo, ani ciało, ani linkę, ani myśl – dopiero wtedy pokazuje nam jaką ma autokontrolę. To ten czas, gdy jesz śniadanie na kanapie, idziesz do łazienki, wracasz, a Twoje śniadanie nadal na Ciebie czeka.
  • Uczymy psa radzenia sobie z reakcją emocjonalną na bodziec, poprzez reakcję poznawczą, opartą na komunikacji i uczeniu się
  • Zdecydowanie uczymy psa opóźnienia reakcji, zapytania a nie rezygnowania z zachowania

Dodaj komentarz

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.